wtorek, 19 lipca 2011

Malowanie ścian


No tak, pomieszkaliśmy sobie, pobawiliśmy się, pobrudziliśmy ściany i teraz trzeba je pomalować. Żeby się zbytnio nie rozpisywać założę optymistycznie, że stoimy już nad wiaderkiem (albo wiadrem, jeśli pokój był duży) farby, mamy wszystkie wałki, korytka, pędzle, rozpuszczalniki i nie wiadomo co jeszcze. A więc zaczynajmy.
Przygotowania do malowania są często trudniejsze niż samo malowanie, zwłaszcza że jeśli źle osłonimy na przykład łóżko to jego wypranie może zając nam więcej czasu niż samo malowanie ścian. Dlatego też warto każde zabezpieczenie sprawdzić dwa razy. Przy zestawianiu mebli nie zapominajmy, że gdzieś trzeba będzie spać, więc zostawmy sobie albo dojście do łóżka i sposób na jego łatwe odsłonięcie i trwałe zakrycie, albo na wyjście z pokoju do sypialni- zależy ileż takich pokoi mamy i jakie są opcje manewru. Nie zapominajmy też, że generalnie dobrze jest mieć dostęp do jakichś ubrań. Remonty bywają irytujące, bo nagle zdajemy sobie sprawę z ilu rzeczy codziennie korzystamy.
Folia malarska doskonale chroni podłogę przed zachlapaniem, jednak zupełnie nie nadaje się tam, gdzie zamierzamy się jednakowoż poruszać, nawet jeśli mamy parę skarpetek spisanych na straty. Warto więc przygotować sobie zapas gazet (które w ogóle przy każdym remoncie się przydają), a w które farba po części wsiąknie i szybciej zaschnie- nie zawsze wystarczająco szybko, ale zawsze lepiej późno niż wcale.
Pamiętajmy, żeby po skończonym malowaniu natychmiast umyć przybory w rozpuszczalniku albo ciepłej wodzie z mydłem, zależy czym malujemy, jaką mamy farbę i co na to producent. Inaczej będziemy musieli błyskawicznie rozstać się z naszym sprzętem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz